Na początku prowadzenia firmy jest mnóstwo rzeczy, których trzeba się po prostu nauczyć.
Jak zdobywać klientów, jak sprzedawać, jak wyceniać swoją pracę, co delegować, jak poukładać procesy.
Po kilku latach część tych pytań znika. Pojawiają się za to inne, na które znacznie trudniej znaleźć jedną dobrą odpowiedź.
Czy rozwijać ten projekt? Czy już go odpuścić? Czy dobrze oceniam sytuację? Czy ten pomysł naprawdę ma potencjał, czy po prostu siedzę w nim tak długo, że przestałem widzieć go z boku?
Kiedy Tomek Piotrowski dołączał do mastermindu, miał za sobą ponad osiem lat prowadzenia biznesu, dwie spółki związane z branżą wideo i kreatywną oraz setki współprac z klientami.
Nie brakowało mu biznesowej wiedzy. Bardziej ludzi, z którymi można położyć na stole własne pomysły i zobaczyć, co oni w nich zauważą.
I o tym między innymi rozmawiamy w tym odcinku Biznesowych Znajomych.
W tej rozmowie
Rozmawiamy między innymi o tym:
- jak zmieniają się potrzeby przedsiębiorcy wraz z doświadczeniem,
- co się dzieje, kiedy większość ważnych decyzji ostatecznie należy już do Ciebie,
- dlaczego z dwóch stron własnych notatek czasem najbardziej zostaje jedno zdanie drugiej osoby,
- co daje grupa, która po kilku miesiącach naprawdę zna już Twój biznes,
- dlaczego różne branże są ciekawe, ale podobny etap biznesowy też ma znaczenie,
- i jak Tomek patrzy na koszt mastermindu, kiedy najcenniejszym zasobem niekoniecznie są pieniądze, tylko czas.
Posłuchaj rozmowy
Biznesowi Znajomi · rozmowa z Tomkiem Piotrowskim
Po kilku latach problemem rzadziej jest brak wiedzy
Na początku biznesu wiele problemów rzeczywiście da się rozwiązać, ucząc się czegoś nowego.
Nie wiesz, jak zrobić konkretną rzecz, więc szukasz szkolenia, pytasz kogoś bardziej doświadczonego albo sprawdzasz, jak robią to inni.
Później coraz częściej masz kilka całkiem sensownych możliwości i żadna nie jest oczywiście dobra albo zła.
Możesz mieć zespół, znajomych przedsiębiorców, ludzi poznanych na networkingach czy ekspertów, z którymi konsultujesz konkretne tematy. Ale wiele decyzji i tak kończy ostatecznie na Twoim biurku.
Tomek mówi o sobie jako o kreatorze. Pomysłów i biznesowych rozkmin raczej mu nie brakuje.
I właśnie dlatego przydało mu się miejsce, w którym można część z nich wyjąć z własnej głowy i sprawdzić z ludźmi, którzy sami prowadzą firmy.
Nie po to, żeby zagłosowali, co ma zrobić.
Raczej żeby ktoś zadał pytanie, którego sam sobie nie zadał, zauważył coś z innej branży albo pokazał, jak ten sam temat wygląda z zupełnie innej strony.
Dwie strony notatek, a potem jedno kółko na kartce
Tomek opowiada o spotkaniach, na które przychodził z dwiema stronami zapisanych pytań, pomysłów i rzeczy do przegadania.
A potem z całej rozmowy zostawało mu czasem jedno zdanie. Takie, przy którym robił na kartce kółko, bo nagle coś się układało.
Bardzo lubię ten obraz, bo dobrze pokazuje, po co w ogóle rozmawiać o biznesie z innymi, kiedy samemu ma się już sporo doświadczenia.
Nie zawsze chodzi o dużą poradę albo gotowe rozwiązanie. Czasem ktoś po prostu nazywa rzecz, nad którą sam krążysz od kilku tygodni.
Tomek powiedział w rozmowie: „To jest cholernie ważne, żeby wyjść ze swoich butów i spojrzeć z innej perspektywy. No i taki mastermind to daje.”
Jednym z większych tematów, nad którymi wtedy pracował, był rozwój jego Akademii. Rozmowy z grupą wpłynęły między innymi na to, jak patrzył na jej odbiorców, a później dalej rozwijał ten kierunek i sprzedawał kolejne edycje szkoleń.
Pomysł i biznes były jego. Grupa po prostu pozwalała mu oglądać je czasem z miejsca, z którego sam na co dzień nie patrzył.
Po kilku spotkaniach nie trzeba już tłumaczyć wszystkiego od początku
Drugą rzeczą, którą Tomek mocno docenił, była ciągłość.
Na pierwszym spotkaniu ludzie jeszcze prawie nic o sobie nie wiedzą.
Po kilku spotkaniach jest już zupełnie inaczej. Wiesz, czym zajmują się pozostałe osoby. Pamiętasz, jakie tematy przynosiły wcześniej. Zaczynasz też wiedzieć, czyjego zdania szczególnie chcesz posłuchać przy konkretnym problemie.
One wiedzą to samo o Tobie. Nie trzeba za każdym razem opowiadać od początku, czym jest Twój biznes, dlaczego ten projekt jest ważny i co wydarzyło się przez ostatni rok.
Można zacząć trochę dalej. I to jest coś, czego trudno dostać podczas jednorazowej rozmowy networkingowej, nawet jeśli trafisz na świetną osobę.
Na networkingu ktoś widzi ten jeden kawałek, który właśnie mu opowiadasz.
W stałej grupie może pamiętać, że trzy miesiące wcześniej miałaś zupełnie inne założenie albo że ten sam temat wraca już trzeci raz.
Czasem właśnie taka pamięć innych osób okazuje się bardzo przydatna.
Różne branże są ciekawe, ale etap biznesowy też ma znaczenie
Tomek doceniał to, że w grupie były osoby z innych branż. Dzięki temu nie wszystkie odpowiedzi przychodziły z tego samego środowiska i z podobnego sposobu myślenia.
Po tym doświadczeniu zwrócił jednak uwagę na drugą rzecz: dobrze, kiedy ludzie są też mniej więcej na podobnym etapie.
Nie chodzi o to, żeby prowadzili podobne firmy albo mieli takie same obroty. Bardziej o rodzaj problemów i odpowiedzialności.
Ktoś, kto dopiero szuka pierwszych klientów, ma zwykle inne pytania niż osoba, która prowadzi firmę od ośmiu lat, ma zespół i kilka linii biznesowych.
Przy kolejnej grupie Tomek właśnie na to zwracałby większą uwagę: żeby poza różnorodnością była też pewna wspólna płaszczyzna doświadczenia.
To zresztą jest jeden z powodów, dla których ja sama przykładam dużą wagę do doboru osób do grupy.
Tomek od początku miał wątpliwość: czy to jest warte mojego czasu?
I bardzo dobrze, że ją miał.
Przy napiętym kalendarzu kilkugodzinne spotkanie co dwa tygodnie nie jest drobiazgiem. Do tego dochodzi jeszcze czas na własną pracę pomiędzy spotkaniami.
Tomek mówi o czasie jak o jednym z najcenniejszych zasobów przedsiębiorcy i przed dołączeniem zastanawiał się całkiem serio, czy mastermind jest właśnie tym, na co chce go przeznaczyć.
W rozmowie zachęca, żeby zrobić podobnie. Policzyć czas. Popatrzeć na budżet. Zastanowić się, czego właściwie teraz potrzebujesz.
Może lepszym rozwiązaniem będzie konkretne szkolenie. Może konsultacja z ekspertem. Może konferencja. A może kilka miesięcy regularnych rozmów z tą samą grupą.
Tomek zauważył też po sobie, że sama obecność na spotkaniu jeszcze niewiele gwarantuje.
Te spotkania, na które wchodził pomiędzy podróżami i innymi obowiązkami, dawały mu mniej niż te, na które naprawdę zrobił sobie miejsce.
To dość oczywiste, ale łatwo o tym zapomnieć, kupując kolejną rzecz do biznesowego kalendarza.
Żeby coś było wartościowe, trzeba jeszcze mieć przestrzeń, żeby z tego skorzystać.
A na końcu i tak wracamy do ludzi
Pod koniec rozmowy poprosiłam Tomka, żeby spróbował powiedzieć, co najbardziej zostało z nim po tych kilku miesiącach.
Wrócił do perspektywy innych osób. Do tego, że czasem ktoś pokazywał mu sposób patrzenia, do którego sam być może doszedłby kilka miesięcy później.
Ale chwilę później powiedział też: „Poznać fantastycznych ludzi i z nimi później można robić… góry przenosić.”
A kiedy miał wybrać jedno słowo opisujące całe doświadczenie, powiedział: otwartość. Na ludzi, których wcześniej nie znał. Na zupełnie inne sposoby prowadzenia biznesu. Na uwagi, które czasem potwierdzają własne myślenie, a czasem całkiem je przestawiają.
I chyba właśnie to dobrze oddaje tę rozmowę. Po kilku latach prowadzenia firmy nadal nie trzeba wszystkiego wiedzieć. A już szczególnie nie trzeba wszystkiego wymyślać w pojedynkę.
Ta rozmowa może Ci się spodobać
Jeśli prowadzisz biznes już od kilku lat i kolejny kurs z podstaw przedsiębiorczości raczej nie jest tym, czego teraz szukasz.
Jeśli większość ważnych decyzji podejmujesz samodzielnie, masz dużo własnych pomysłów albo po prostu brakuje Ci kilku osób, z którymi można je regularnie przegadać.
Może być też ciekawa, jeśli zastanawiasz się nad mastermindem, ale masz bardzo pragmatyczne pytanie: czy naprawdę warto przeznaczyć na niego tyle czasu?
Posłuchaj rozmowy ↑
O Tomku
Tomasz Piotrowski jest przedsiębiorcą, producentem i specjalistą od wideomarketingu.
Prowadzi biznesy związane z produkcją wideo i studiem podcastowym, szkoli też firmy i przedsiębiorców z wykorzystania wideo w marketingu.
Jeśli nie brakuje Ci wiedzy, ale czasem brakuje ludzi do rozmowy o własnym biznesie
To jest jedna z sytuacji, z którymi ludzie trafiają do moich mastermindów.
Mają doświadczenie, klientów i własne pomysły. Nie szukają instrukcji prowadzenia firmy. Chcą za to regularnie mieć kilka osób, z którymi można sprawdzić decyzję, przegadać projekt albo po prostu wyjąć z głowy temat, który od tygodni krąży w tym samym miejscu.
Przez pół roku grupa poznaje Twój biznes coraz lepiej, więc z czasem można przechodzić do rzeczy znacznie szybciej.
A czasem z dwóch godzin rozmowy rzeczywiście wystarczy jedno zdanie, przy którym warto zrobić kółko.

